Małżeństwo


W listach i wypowiedziach często pojawiają się skargi, że studia — zwłaszcza zaoczne — są obciążeniem dla małżeństwa. Nie można temu zaprzeczyć. Jednakże student nie powinien są­dzić, że konflikt małżeństwo—studia—zawód dotyczy tylko jego. Kto pragnie dokonać czegoś poważniejszego, co wymaga zaanga­żowania całej osobowości — a studia są niewątpliwie czymś ta­kim — ten musi się z tym problemem liczyć. Problemy: miłość—małżeństwo—studia—zawód stanowią od dawna niewyczerpany temat literackiej twórczości, w powieści i na scenie. Także publicysta ma wiele na ten temat do powie­dzenia. Kto popada w taki konflikt, ten szuka wyjścia. Niestety, częs­to szuka, w niewłaściwym miejscu, kierując się „literaturą" zamiast rzeczywistością. Małżeństwo z miłości, małżeństwo z roz­sądku, małżeństwo koleżeńskie — są to slogany, które nie mo­gą sprostać życiu. Ogólne zasady postępowania pozwalają spojrzeć na problem: małżeństwo—studia—zawód z określonych perspektyw, ale nie ulega wątpliwości, że właściwe, rzeczowe rozwiązania dla indy­widualnego przypadku nie przychodzą z zewnątrz. Każde mał­żeństwo musi być kształtowane przez samych partnerów, gdyż każde jest czymś jednorazowym i nie ma dla niego ogólnie obo­wiązującej recepty. Co najwyżej można się uczyć na własnych i cudzych błędach jak nie należy postępować. Forma małżeństwa zmieniła się z biegiem czasu, a także mał­żeństwo każdej jednostki zmienia swe oblicze w toku pożycia. Istotna różnica między człowiekiem a zwierzęciem leży w „świadomości". Człowiek kształtuje swój byt w oparciu o roz­wagę; świadomie kształtuje swoje życie i przeżywa je tym sa­mym inaczej niż zwierzę, kierujące się wyłącznie swoim instynk­tem. Biologiczna strona małżeństwa może wyłącznie decydować jeszcze tylko u ludzi prymitywnych i w tych systemach spo­łecznych, w których kobieta pod względem społecznym nie jest równouprawniona z mężczyzną. Gdzie natomiast kobieta jest powierniczką mężczyzny, jest równowartościową towarzyszką jego życia, tam małżeństwo jest czymś więcej niż tylko wspól­notą seksualną. W małżeństwie postępowym wiążą partnerów nie tylko intymne stosunki, lecz także kontakty z ludźmi i z ota­czającym światem, a więc to, co dzielimy z innymi. Oczywiście dochodzą przy tym do głosu indywidualne cechy charakteru i skłonności obu partnerów. Do najważniejszych decyzji podejmowanych w życiu należy niewątpliwie — obok wyboru zawodu — wybór małżonka. Żona poślubia wraz z mężczyzną jego zawód, jego zainteresowania, zdolności, dążenia. To samo odnosi się do mężczyzny. Dlatego każde z małżonków powinno starać się rzeczywiście poznać za­wód i dążenia drugiego. Nie jest to trudne, gdy oboje wykonują podobny zawód. Jeżeli jednak kobieta pracuje jako pani domu lub w jakimś zawodzie bardzo odmiennym od zawodu męża, to sprawa ta może się okazać niełatwa do rozwiązania. Nie: „Ja, student, muszę zdać mój egzamin", lecz: „My, ro­dzina, chcemy osiągnąć poważny cel" powinno być motywem studenckiego małżeństwa. Chcemy się wspiąć wyżej, musimy się więc do tego przyłożyć, każdy na swój sposób. Nie tylko żona ma usunąć się w cień, zrezygnować na dłuższy okres czasu z własnych pragnień i „przyjemności"; także i mężczyzna po­święca niejeden przyjemny wieczór świąteczny dla studiów. Jed­nak nie zawsze się traci, jeśli się z czegoś rezygnuje. Kto ulega skłonnościom, impulsom i pragnieniom chwili, kto nie jest go­tów ponieść ofiary dla osiągnięcia jakiegoś celu, ten nie pój­dzie naprzód. Kobieta nie może i nie powinna zrezygnować z uczuciowego tonu, który jej domowi daje ciepło i poczucie bez­pieczeństwa. W dobrym małżeństwie mąż nie pozostawia żony na uboczu. Musi on uczynić wszystko, aby w pełni włączyć ją w krąg swojego życia i pozwolić jej uczestniczyć we wszystkim. Jeśli student umie zainteresować żonę swoimi sprawami, wów­czas będzie ona szczęśliwa, że może na swój sposób pomóc mężo­wi w osiągnięciu celu. Geniusz mężczyzny jest często dziełem jego żony. Mąż powinien przynajmniej jeden wieczór w tygod­niu poświęcić wyłącznie żonie. Dobrze jest, jeśli oboje mają to samo hobby. Jeśli dzieci mogą w tym uczestniczyć — tym lepiej. Przy rozsądnym trybie życia, jeżeli nawet wystąpią jakieś trud­ności, to mogą być wspólnie przezwyciężone i prowadzić następ­nie do wyjątkowo głębokiej i trwałej wspólnoty małżeńskiej. Kobieta, która ma studiującego męża, musi ponieść większe ofiary, aniżeli kobieta, której mąż nie dąży do wzniosłego celu. Ale mąż musi też być wart tych ofiar ze strony żony. Żona powinna wiedzieć, jakie obowiązki ciążą na mężu z ty­tułu studiów; musi mocno wraz z nim wierzyć w powodzenie i mieć zaufanie; wiara bowiem jest siłą twórczą. Prawdziwy mężczyzna nie zawiedzie ani w pracy zawodowej, ani w małżeństwie. I w jednym, i w drugim znajdzie on kom­pensatę i coś, co go w pełni zadowoli. I tutaj mistrz okaże się dopiero w ograniczaniu się. Ludzie powierzchowni będą oczywiś­cie uważali to mądre ograniczanie się za ograniczoność. Podwójna moralność minionej epoki zabraniała przygód ko­biecie, ale nie broniła mężczyźnie. Prawdziwa moralność żąda także od mężczyzny postawy bez zarzutu. Rozwiązłość i zdrada wywołują lub pogłębiają już istniejące kryzysy. Natomiast wspólnie przetrwane ciężkie lata umacniają małżeństwo i czy­nią starość piękną. W dobrym małżeństwie panuje samodyscyplina, szczerość i bezwzględne zaangażowanie się jednego z małżonków dla dru­giego; konieczność rezygnacji z chwilowych przyjemności nie oznacza poświęcenia. „Ekonomia życia" wymaga w każdym ra­zie dobrego, udanego małżeństwa. Małżeństwo skłócone jest tak­że dla sukcesów w pracy zawodowej źródłem niebezpieczeństw. Gdzie brak porządku w sprawach intymnych i gdzie człowiek nie jest wolny od psychicznych konfliktów w życiu osobistym i spo­łecznym, tam jego wydajność pracy jest zawsze obniżona. Zdro­wy człowiek pragnie kochać i być kochanym. Prawdziwe małżeństwo oznacza miłość i zaufanie. Nie moż­na jednak wymagać od drugiego czegoś, czego się samemu dać nie potrafi lub nie chce. Także w małżeństwie wspólnie spędzone godziny stają się tym cenniejsze, im są rzadsze. Dostarczają one radosnych bodź­ców do pracy i do studiowania. Dobrze realizowane małżeństwo wspomaga studenta także w jego stu­diach, które z kolei nie stają się grobem małżeństwa, lecz je umacniają. Żona pracownika umysłowego może w szczególny sposób uczestniczyć we wzlocie i w rozwoju zdolności swoich i swojego męża — zachęcić uśmiechem, pobudzić swoją inteligencją jego myślenie, serdeczną mądrością użyczyć mu radości w pracy, rozsądnie kierować domem, by był dla niego oparciem w pracy. . Bez swej godnej podziwu żony, Marks nigdy nie stałby się tym, kim był. Ileż miał chorowity Darwin do zawdzięczenia swo­jej żonie, która prowadziła mu dom, regulowała jego finanse, odsuwała od niego wszelkie troski w pracy — a przy tym miała pod opieką dziesięcioro dzieci! Wiele udręki i trosk wzięła na siebie także żona wielkiego chemika Pasteura: wierzyła w swo­jego męża, gdy inni pokpiwali z niego. Pani Maria Curie-Skłodowska pracowała i prowadziła badania wspólnie ze swoim mężem. Jeżeli nawet historia nie wymienia nazwisk tych wielu nie­znanych kobiet, które dzielnie pomogły swoim mężom, które to­rowały im drogę do sukcesu, jeśli nawet nie wymienia tych ci­chych nieznanych mężczyzn, którzy w swoim czasie i w swoim zakresie tworzyli na miarę swych możliwości — to już samo ży­cie jednego dla drugiego zawiera w sobie nagrodę. Znamy studentów zaocznych, których żony odpytują z zada­nego materiału; inne pomagają im przy pisaniu i porządkowa­niu materiałów. Oprócz tego staje przed żoną zadanie oszczędzania mężowi wszystkich dających się uniknąć kłopotów dnia codziennego, zna­lezienia krótkich godzin odpoczynku i takie ich spożytkowanie, aby „wyczarowały" z niego siły, dały mu spokój i ufność. Wszy­stko to ułatwia humor. Kobiety wygodne, które kochają tylko przyjemność i nie wnoszą żadnej mobilizującej aktywności, nie są odpowiednimi małżonkami dla studentów. Muszą one pracować nad sobą. Lecz także mężczyźnie nie wolno zapomnieć, że jego żona ma prawo do niego, a on z kolei obowiązek pamiętania, że poza pracą za­wodową i studiami są jeszcze inne dziedziny życia. „Niekiedy nienawidzę studium zaocznego, ponieważ zabiera mi Ciebie cał­kowicie. Czy nadrobimy kiedyś to wszystko?... Nie utrudniaj so­bie znowu tak wszystkiego, boli mnie to. Muszę tak często liczyć się z Tobą i Twoim studium. Uczyń to samo dla mnie choć raz do roku, dobrze? Ale przyszłość za to będzie piękna, niepraw­daż?" Tak pisze jedna z żon studenta. Słowa jej mogą także u Was wzbudzić oddźwięk i nie przebrzmieć w wirze życia codzienne­go... Nie mówmy, że to są „tylko" sprawy uczuć; to są również realia na równi z wydarzeniami w naukach przyrodniczych lub technice! A my jesteśmy nie tylko przyrodnikami czy technika­mi, lecz przede wszystkim ludźmi.

O Stronie

“Witaj, serwis ten stworzyłem z myślą o ludziach, którzy chcą się efektywniej uczyc, osiągac lepsze rezultaty swojej nauki. Znajdziesz tutaj sporo materiałów na ten temat, staram się każdego dnia aktualizowac serwis. Zapraszam do czytania artykułów.

Niech wiedza, będzie z tobą ! :P