Wstęp

Czas już najwyższy opracować również dla studiów, zwłaszcza zaocznych, pedagogikę, jednakże nie taką, która tylko teoretyzuje i porusza najbardziej ogólne zagadnienia, ale raczej taką, z której studiujący rzeczywiście może korzystać — mocno ugruntowaną naukę z konkretnymi propozycjami, i to dającymi się urzeczywistnić. Będzie ona musiała uchwycić dokładnie te społeczne zależności, w których tkwi każdy jako jednostka. Wychodząc od warunków bytowych studentów, pedagogika ta ujmuje uczenie się i życie jako jedną powiązaną wewnętrznie całość i nie przeoczy żadnego z ważnych szczegółów. Musi więc uwzględnić specyficzną sytuację osoby studiującej.
Podobnie jak dobre nauczanie, tak i właściwe uczenie się zakłada, że studiujący posiada pewien zasób wiadomości przyrodniczych, pedagogicznych i technicznych oraz umiejętności.
Dzisiejszy student musi więcej wiedzieć o życiu, zdrowiu i chorobach, o technice pracy i ekonomice pracy, niż to dotychczas miało miejsce. Dopiero wówczas może on w codziennym życiu i w nauce zastosować racjonalne metody.
Szczególnie studia zaoczne są w dużej mierze nowym terenem, który wymaga ogromnej, pionierskiej pracy. Nie wystarczają tu już tradycyjne pedagogiczne środki i wyobrażenia. Pedagogika, która tutaj jest konieczna, musi wyjść poza dotychczasową tradycję, musi znaleźć nowe ujęcie profilaktycznoteoretyczne i nowe środki techniczndmetodyczne. Kontakt ze studentami zaocznymi, ich problemy, sposób życia, sposób, w jaki rozpoczynają swoje studia — unaoczniają nam tę konieczność.
Opiekujący się studentami nie może zadowolić się tylko przekazywaniem wiedzy, lecz musi być przede wszystkim także doradcą życiowym i czuć się odpowiedzialnym za celowe kształtowanie ich życia. Jednakże do dziś nie mamy żadnego drogowskazu prowadzącego do tego celu.
W dyskusji nad zagadnieniami społecznymi, które mają prowadzić do nauki o działaniu, obowiązuje jedno: kto chce udzielać praktycznej, kształtującej życie i związanej z teraźniejszością pomocy, ten w życiu i badaniu musi brać pod uwagę warunki danego okresu, ale nie powinien być więźniem tego okresu.
Taki mający dopiero powstać drogowskaz powinien umożliwiać rozsądny wybór. Należałoby połączyć w nim momenty społeczne, pedagogiczne i psychologiczne, a także higieniczne — dostrzegane pod kątem widzenia studenta — celem poznania prawidłowości, które można będzie uznać za wytyczne. Z wielu pojedynczych problemów powinna przy tym powstać harmonijna całość. Jeżeli przeważą szczegóły, wówczas zagrożona zostanie jednolitość całości. Jeżeli wymusi się tę ostatnią sztucznie, to zatraci się pełnię życia i można zadać gwałt prawidłowemu myśleniu.
Poznanie, które kształtuje nasze życie i którego poszukujemy, może powstać tylko w oparciu o całościowe ujęcie wielu różnych dziedzin tego życia. Jeden człowiek nie jest w stanie opanować w pełni wszystkich wchodzących tutaj w grę dziedzin; może on jednak — przy dokładnym ogarnięciu całości — poznać i ustalić ogólne prawidłowości w ich wzajemnym powiązaniu. W książce tej odważam się uczynić pierwszy krok w tym kierunku, coś w rodzaju wstępnej próby.
Nie będę omawiał pedagogiki poszczególnych dyscyplin objętych studiami, jak matematyka, fizyka czy chemia, lecz będę mówił o ogólnych pedagogicznych zasadach, o tym, jak pracujący umysłowo posługuje się swoim narzędziem pracy, jak się uczy, jak wprowadza porządek w swoje myślowe działanie, jak planuje przygotowanie się do egzaminu i wreszcie — jak zabezpiecza owocność swego myślenia.
Każdy zdrowy człowiek ma wiele możliwości doskonalenia wydajności swojej pracy. Nie wolno przy tym za wiele wymagać od swego organizmu czy wręcz źle się z nim obchodzić. Studiując należy również starać się osiągnąć najlepsze rezultaty przy najmniejszym wysiłku. Można to więc określić jako ekonomiczną zasadę studiowania.
Jeśli chcemy znaleźć korzystne warunki pracy w jakimś szczególnym przypadku, to musimy dobrze poznać ludzką naturę i uwzględnić swoiste społeczne'stosunki. Kto chce ekonomicznie studiować, musi sensownie wykorzystać to, co daje mu natura i technika. Dlatego należy ujmować człowieka w jego wielorakim powiązaniu ze światem otaczającym. Tym samym zaś problem ten staje się wielowarstwowy i skomplikowany. Pojawiają się coraz to inne aspekty, wynikną nowe fakty godne uwagi ze względu na zamiar podnoszenia wydajności pracy umysłowej.
Oczywiście książka Jak studiować? nie może objąć wszystkich działających tutaj wpływów, ale może zaostrzyć dostrzeganie ważności spraw ludzkich i technicznych związanych ze studiowaniem.
Każdy kierunek specjalistyczny posiada swój sposób myślenia. Naukowcy z różnych dziedzin — inżynier, nauczyciel, lekarz i ekonomista — wszyscy oni rozwijają specjalne metody dla osiągnięcia swoich celów. Poza tym istnieją jednak formy życia, myślenia i organizowania o znaczeniu ogólnym, formy, które wciąż i wszędzie wracają w zmienionej postaci.
Byłoby nieekonomiczne, gdyby każdy poszczególny człowiek chciał sam na sobie wszystko doświadczać i nie korzystać z doświadczeń innych. Gromadzenie doświadczenia wymaga wiele czasu i sił. Nieekonomiczne jest także, jeżeli ktoś bez uprzedniego przemyślenia rzuca się natychmiast w wir pracy. Właściwe wstępne przemyślenie pochłania początkowo nieco czasu, ale potem sowicie się opłaca.
Ze względów pedagogicznych starałem się myśleć prosto, widzieć wszystko w ogólnych zarysach i nie zagmatwać się w wielości spraw. Przy tak wielowarstwowym problemie istnieje zawsze niebezpieczeństwo zgubienia się w szczegółach i „niedostrzegania lasu przy oglądaniu pojedynczych drzew".
Zrezygnowałem zupełnie ze spekulacji i hipotez, nastawiając się raczej na fakty. Wybór materiału i jego opracowanie są uwarunkowane subiektywnie, mam jednak nadzieję, że dam coś więcej niż tylko subiektywne zestawienie własnych i obcych poglądów. Znaczenie nadawane szczegółom ma całkowicie osobiste uwarunkowanie.
Sądzę, że studiujący tylko wówczas może rozwinąć swoje najlepsze siły, gdy widzi swe zadanie w aspekcie społecznym, a mianowicie w powiązaniu z wartościami, które wybiegają poza jego indywidualne sprawy. Obie postawy nie muszą się wykluczać, lecz dopiero w swojej syntezie stają się w pełni owocne.
Warto by się zastanowić nad tym, czy nie należałoby wprowadzić pracy umysłowej jako akademickiego przedmiotu nauczania obowiązującego każdego studenta w okresie jednego semestru. Niektórzy radzą nawet włączyć ten przedmiot do programu szkół średnich i podstawowych.
Konieczność zaznajomienia nauczycieli i studentów z racjonalnym sposobem pracy znana jest praktykom od dawna i właściwie mogłaby nie stanowić osobnego tematu rozważań. Gdy odpada problem „czy", pozostaje jeszcze zasadniczy problem „jak".
Dlaczego mówimy o „ekonomii studiowania"? O wyborze tego terminu zadecydowały względy rzeczowologiczne, formalnologiczne oraz względy sytuacyjne.
Terminy, a więc pojęcia są zawsze symbolami; zawierają określoną treść, mają określoną formę, a ponadto uboczny sens i wartości uczuciowe: są nosicielami znaczeń społecznych. Zaxreślają one postawę i perspektywę, z jakich problem zostaje uchwycony.
Istota wychowania i kształcenia polega nie na tym, aby studentom lub uczniom przekazać tysiące szczegółów o charakterze technicznym czy rzemieślniczym i pokazać im chwyty; mówiąc krótko — przekazać im wyłącznie technikę pracy umysłowej. Zadanie jest znacznie poważniejsze: chodzi raczej o to, aby oddziałać na świadomość i charakter, a tym samym w ogóle na ukształtowanie postaw życiowych. Ze względu na te cele wyrażenie „ekonomia studiowania" wydaje się być wystarczająco charakterystyczne. Zasada ekonomii powinna przecież zostać przyswojona przez pracującego umysłowo i stać się dla niego pomostem do jego twórczego funkcjonowania. Trudno, by nie wiedział on o tym, co stanowi głębszy sens tworzenia. Konieczna jest także przy tym świadomość jego społecznych podstaw i to zarówno od strony treści, jak i pod względem metody. Już z tych względów sądzimy, że można użyć giętkiego, socjologicznie treściowego wyrażenia „ekonomia studiowania", przynajmniej w odniesieniu do własnej, samodzielnej pracy jako istotnej części wszelkiego studiowania. Wyraża ono sedno zadania i ma aspekt socjologiczny.
W wielu dziedzinach życia stało się już przyzwyczajeniem — a przynajmniej powinno się nim stać — ekonomiczne myślenie, działanie i życie. Gdybyśmy chcieli np. powiedzieć: „Musimy myśleć, działać i żyć techniczni e", to nie tylko sprzeciwiałoby się to naszemu wyczuciu językowemu, lecz także — i to przede wszystkim — byłoby rzeczowo fałszywe.
Technika zawsze jest jedynie środkiem lub sposobem służącym do dobrego czy wręcz świetnego wykonania zadania; nie mówi ona jednak nic o samym zadaniu. Nie jest więc przypadkiem, że rozprawom zrodzonym z ducha dawnych, minionych sytuacji, nie zawsze udaje się utrafić w to, co zasadnicze dla naszej problematyki pedagogicznej, której centralnym punktem jest człowiek. Częściowo wyrażają one racjonalistycznoliberalistyczną ideologię, a z nią i terminologię — mimo „technicznie" doskonałej treści, z której niewątpliwie należy skorzystać. Społeczne związki i punkty odniesienia dają jednak o sobie znać w płaszczyźnie pojęciowej.
W dziedzinie pracy umysłowej droga od pomysłu do gotowego produktu jest również funkcją „techniki". Może ona, lecz nie musi być „ekonomiczna". W żadnym jednak przypadku sama technika nie gwarantuje tego, że jeżeli pracuje się ekonomicznie, to osiągnie się twórczy sukces. Technika jest elementem pomocniczym w każdym działaniu. Jeżeli jednak właściwą drogę wyizoluje się z kompleksu „człowiek — społeczeństwo", to wątpliwe jest, czy można ją odnaleźć i czy może ona prowadzić do upragnionego wyniku. Cóż pomoże znajomość wszystkich technik i chwytów, stosowanych w pracy umysłowej, jeżeli człowiek w swojej zasadniczej postawie życiowej w ogóle nie korzysta z oferowanych mu przez technikę pomocy, nie pozwala im osiągnąć pełni rozwoju lub przekształca ich sens w coś.wręcz przeciwnego, krótko mówiąc — jeżeli pomija to, co dla człowieka najważniejsze? Dlaczego wszelka działalność związana z uczeniem się wymaga od nas przede wszystkim wszechstronnego myślenia ogarniającego całokształt spraw, wymaga, by nie popadać w jednostronny ekonomizm lub technicyzm?
Również w gospodarce ekonomia zajmuje centralne miejsce, a sam termin mówi, że możliwie największa wydajność osiągana jest możliwie najmniejszym wysiłkiem. Znaczy to przede wszystkim, że musimy się starać, aby nie marnotrawić ludzkiej energii, aby ludzką pracę i ludzkie życie angażować w sposób oszczędny, aby unikać niepotrzebnego zużywania się ludzkiego organizmu i tym sposobem osiągnąć najlepsze wyniki działania.
O ekonomii politycznej mówimy, że jest to nauka o gospodarce narodowej, badająca prawa społecznej produkcji i podział dóbr materialnych na różnych stopniach rozwoju ludzkiej społeczności.
Podobnie jak w innych dziedzinach, również w dziedzinie psychologicznopedagogicznej znajdziemy takie pojęcia, jak „ekonomia myślenia", „ekonomia woli", „ekonomia pamięci" itp.
Możliwe jest więc zastosowanie także i w naszym przypadku tego szerokozakresowego i bogatego w powiązania pojęcia „ekonomii". Podobnie jak w' innych dziedzinach wiedzy, osiągniemy z pomocą pojęcia „ekonomii" to, że nasze pole pracy będziemy widzieć w szerszym i aktualniejszym aspekcie, niż umożliwiałoby to nam pojęcie „technika".
„Ekonomia'' jest nadrzędną zasadą, obejmującą wszystkie dziedziny wiedzy i życia, zasadą określającą wybór technik i metod. Zgodnie z tą zasadą muszą być także dobierane i odpowiednio ukierunkowane zarówno treści, jak i farmy własnej pracy studiującego.
Pozostaje jeszcze stwierdzić, że nowsze badania pojęcia „technika pracy umysłowej" wyraźnie idą w kierunku nadawania mu
sensu zgodnego z przedstawionymi przez nas treściami i formami pracy w interesującej nas dziedzinie. Pojęcie ekonomii wzbogaca treściowo teren nowej pracy i zbliża nas do pełnego zrozumienia naszego zadania, gdyż określa punkt wyjścia, cel i zakres badań. p
Kto zabiera się do tak kompleksowego problemu, jak nasz, nie może rozdrabniać się zbytnio, nie zachowując w polu widzenia całości pracy. I to we wszystkich wymiarach: głębi, zakresu i perspektywy. Dotyczy to większości dziedzin wiedzy i życia, których nie należy zbytnio rozgraniczać, odnosi się to również do historycznego rozwoju problemu. Jest to szczególnie słuszne w dziedzinie ekonomii studiowania. Pole pracy w tej dziedzinie trzeba zobaczyć od nowa. Wszyscy zainteresowani wiedzą, jak konieczne jest w naszych czasach naukowe potraktowanie tego zagadnienia. Wiadomo również dobrze — nasze własne doświadczenia potwierdziły to całkowicie — że tradycyjne metody i techniki nie wystarczają już dla doskonalenia kształcenia. Nowe cele zmuszają do tworzenia nowych założeń dla pracy uczących i studentów.
Przed zajęciem się różnymi dziedzinami, jakie trzeba uwzględnić w ekonomii studiowania, warto poznać trudności związane z realizacją tego śmiałego przedsięwzięcia. Jakie niebezpieczeństwa czyhają na kogoś, kto zajmuje się problemami ekonomiki pracy umysłowej? Różne wypadki są możliwe.
Może zbyt mocno akcentowana jest praktyczna strona pracy umysłowej i wtedy postępuje się w sposób zbliżony do praktycyzmu, przeoczając sens całości. Cel wychowania i kształcenia wymaga zrozumienia sensu, a więc czegoś więcej niż opanowania rzemieślniczych praktyk.
Można przesadzić w eksponowaniu czystej teorii i pozostać przy ogólnych pojęciach, nie znajdując przejścia do rzeczywistego działania. Działanie praktyczne wymaga od każdego człowieka więcej niż tylko ogólnikowych wiadomości.
Mogą być przeoczone wielorakie związki myślow e, na których opiera się prawdziwa pomoc w pracy umysłowej, zwłaszcza związki wewnętrzne różnych części danego systemu. Takie zaniedbania prowadzą do jednostronności zarówno w teoretycznym, jak i praktycznym aspekcie.
Może być niedoceniony historyczny rozwój problemu, a tym samym istotne wskazówki, jakich dostarcza kultura i historia, pozostają nie wykorzystane w stawianiu problemu. Widzieć problemy w ich rozwój; , to znaczy być prawdziwym spadkobiercą przeszłości.
Przeoczą się czasem psychologiczny i fizjologie zn y punkt widzenia, który powinno się uwzględnić mówiąc o umysłowej pracy jako funkcji całego człowieka. Jeżeli chce się powiedzieć coś słusznego o człowieku i jego zachowaniu się przy pracy umysłowej, musi się widzieć człowieka jako cielesnoduchową całość.
Oddziela się od siebie pcszczególne dziedziny: psychologię, pedagogikę, higienę, socjologię, logikę itd., a przecież one tylko jako powiązane w jedną całość mogą stanowić podstawę dla ekonomii studiowania. Traktując je jako odrębne nauki, łączy się je co najwyżej mechanicznie. W ten sposób powstaje w najlepszym razie sumaryczne uszeregowanie różnych składowych części, a nie stanowiąca system ekonomia. Powinniśmy starać się, by to, co najważniejsze w poszczególnych naukach w interesującym nas względzie, połączyć w jedną całość, utworzyć z tego rzeczywistą syntezę.
Od takiej syntezy dzieli nas jeszcze wiele. Będzie ona wymagała uwzględnienia całego bogatego dorobku wieków — od starożytności do nowszych czasów; zarówno filozofów, jak i psychologów czy fizjologów, zarówno ekonomistów, jak i socjologów czy pedagogów.
Niniejsza praca — jako próba opracowania części tej wielkiej całości — opiera się z natury rzeczy na obszernej literaturze. Ale rozważane w niej są tylko problemy ekonomii pracy, i to głównie w odniesieniu do studiów, zwłaszcza zaocznych, z których analizy ekonomia ta właściwie powstała. Ale wiadomo, że właśnie sprawy związane ze studiami zaocznymi są w literaturze bardzo słabo uwzględnione.
Wspomniana wyżej synteza powinna być dziełem zespołu interesującego się różnymi aspektami takiej syntezy, zespołu ludzi mających równocześnie odpowiednie przygotowanie specjalistyczne i dobrą znajomość pracy pedagogicznej.
Korzystałem z bardzo obszernej literatury, do której często się odwołuję.
Samodzielne stawianie zagadnień, własne doświadczenia, odpowiedzialne uczestniczenie w sprawach, które dotyczą studiujących, zwłaszcza zaocznie, zadecydowały o tym, że podjąłem się napisania tej niełatwej pracy.
Warto odwiedzić też strony:
rachunkowość łódź |
download mp3 |
daemon |
przedszkole Warszawa |
owoce w szkole |
dzieci |
smoczki silikonowe |
gadżety reklamowe